Professional Scrum Foundations – przyczajona gwiazda, ukryty Scrum Master

book

Wiedza | ORGANIZACJA

PSF to szkolenie niezwykle popularne - nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Przeprowadza się ich ponad 600 rocznie (dane na 2018 rok), a trend jest rosnący. Co jest w nim takiego, że podbija serca tylu osób i przekonuje do siebie tyle organizacji?

 

Nazwa PSF jest z jednej strony świetna, a z drugiej beznadziejna. Bo kto się od razu zorientuje, że po szkoleniu nazwanym Professional Scrum Foundations dostaje się podejście do egzaminu Professional Scrum Master I? No właśnie. Opowiem wam historię dlaczego tak jest i czym właściwie jest szkolenie Professional Scrum Foundations. Ale nie będzie spoilerów. Najciekawsze można odkryć tylko i wyłącznie na żywo.

 

PSF to szkolenie niezwykle popularne – nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Przeprowadza się ich ponad 600 rocznie (dane na 2018 rok), a trend jest rosnący. Co jest w nim takiego, że podbija serca tylu osób i przekonuje do siebie tyle organizacji?

 

Narodziny gwiazdy

W 2011 roku, kiedy moja przygoda ze Scrum.org była jeszcze młoda, jedną z głównych i niezwykłych tam ludzi, był David Starr. Jest to jedna z tych osób, którą widać od razu po wejściu do pomieszczenia. Czuły barbarzyńca – to określenie bardzo do niego pasuje. Gabarytowo wielki facet, broda inspirowana Hagridem i uśmiech, który sprawia, że chcesz się do niego przytulić. Nigdy w życiu nie domyśliłabym się, że David ma Zespół Aspergera i wyrazów twarzy, które wyrażają emocje, uczył się jako nastolatek na pamięć. Jest otwartym rozmówcą, świetnym mentorem i genialnym trenerem. A do tego tatą uroczej gromadki.

David tchnął nowe życie do organizacji, która chciała szkolić deweloperów i Scrum Masterów – przypomniał jej twórcom, że są też osoby nie wiedzące nic o Scrumie i nimi przede wszystkim trzeba się zaopiekować i pokazać, jak może to działać w praktyce. David opracował więc szkolenie zgodne z najnowszą wiedzą odnośnie tego, jak uczą się ludzie dorośli. Skonstruował symulację, wokół której oplótł teorię, a trenerowi włożył do ręki arsenał modyfikacji i ćwiczeń, które pozwalają dostosować zawartość do poziomu wiedzy uczestników. Sukces murowany, zacznijmy to sprzedawać! Jak to mawia Jeremy Clarkson: “How hard can it be?”

 

Migotanie

Tak świetnie skonstruowany warsztat musiał, po prostu musiał odnieść sukces. Proponowane z początku nazwy brzmiały: Professional Scrum Foundations, Professional Scrum Team Member, Professional Scrum Master (przy czym aktualny PSM zostałby przemianowany na PSM II). Werdykt: Professional Scrum Foundations. No, to zacznijmy go sprzedawać!

W pierwszym roku, komercyjnie sprzedało się ich dosłownie kilka – o ile dobrze pamiętam 3, z czego ja sama zrobiłam jeden. Drugi rok był trochę lepszy, ale nadal liczba ledwo zahaczyła o dwie cyfry. Co się stało? Problemem była nazwa. Co z tego, że po PSF można dostać podejście do PSM I, skoro szkolenie nic o masterze nie wspomina? Do tego rynek chce czegoś innego.

 

W cieniu Scrum Mastera

Problem nie wziął się znikąd. Niechcący, lata wcześniej spowodował go założyciel Scrum.org. Ken Schwaber, oprócz tego, że założył Scrum.org, lata wcześniej założył również konkurencyjne Scrum Alliance. Powstało tam szkolenie pod nazwą Certified Scrum Master. Nazwa była chwytliwa i pozwoliła rozpropagować Scrum jako metodę wytwarzania produktów. Na początku propagowania Scruma CSM było świetnym szkoleniem wprowadzającym w temat. I rynek się przyzwyczaił – szkolenie podstawowe? Szukaj Scrum Mastera. Szkolenia zaawansowanego nie było. 

Kiedy Ken po odejściu ze Scrum Alliance założył Scrum.org, nazwał swoje pierwsze szkolenie Certified Scrum Master II (później przemianowane na Professional Scrum Master). W rynku jednak się utrwaliło – Master = szkolenie z podstaw. Mimo, że w Scrum.org było inaczej – bardziej odpowiadająco rzeczywistej zawartości. 

 

Zmieńmy tę nazwę!

W związku z obserwowanymi ciężkimi postępami sprzedaży tak dobrego szkolenia, w 2013 roku w Scrum.org pojawiła się poważna rozmowa o potencjalnym przemianowaniu PSF na PSM, a PSM na PSM II. Było od tego tuż tuż – i wtedy po małej burzy, z organizacji odszedł David Starr. A był on najlepszym adwokatem zmiany. Więc nazwa została – jako taka, która lepiej odzwierciedla zawartość szkolenia.

 

Nabieranie jasności

PSF udało się jednak przebić – znalazło sobie miejsce w firmach organizujących szkolenia zamknięte. Tam, gdzie można porozmawiać z człowiekiem i opowiedzieć mu, że to jest jednak szkolenie, które potrafi zdziałać cuda. Do tego na rynkach, gdzie nie było obecności trenerów Scrum Alliance, trenerzy Scrum.org zaczęli własnoręcznie kształtować rynek i sprzedawać coraz więcej tych szkoleń. A kiedy międzynarodowe organizacje dowiadywały się jakie fajne to szkolenie, chciały więcej w innych oddziałach. I tak my też prowadziliśmy je na czterech kontynentach i w 22 krajach. 

 

Przepis na gwiazdę

Dlaczego właściwie to szkolenie jest takie fajne? Ma kilka naprawdę świetnych elementów.

Po pierwsze to symulacja. Jak zapewne wiecie, zapewnia ona największą retencję wiedzy spośród znanych metod szkoleniowych. Ale to nie jest zwykła symulacja, bo tu trener jest klientem, który może się czepiać dowolnego poziomu szczegółów. I dzięki temu naprawdę nadaje się dla każdego. Od grup z HR, które z IT nie mają prawie nic wspólnego, po zaprawionych w bojach seniorów. I każdy z nich się nauczy czegoś, co przyda mu się w pracy. Jakby tego było mało, trener ma w garści arsenał pułapek i ćwiczeń, o które może rozszerzać dowolnie symulację i dzięki temu jeszcze lepiej dostosowywać szkolenie do potrzeb grupy. Dodatkowo doświadczanie jest zwiększone przez to, że pierwsza iteracja symulacji robiona jest praktycznie bez żadnego wstępu. Powoduje to, że ujawniają się nawyki grupy, które można studiować i rozmawiać o nich, a trener zyskuje wielką dawkę danych diagnostycznych grupy.

Ale najciekawszym elementem jest to, że dzięki swojej konstrukcji, wymaga minimalnej analizy potrzeb. Trener, szczególnie praktyk (a u nas nie ma innych), potrafi tak dostosować dodatkowe zadania i ćwiczenia aby szkolenie zrobić znacznie trudniejszym lub znacznie łatwiejszym od wersji wyjściowej. Tworzy też miejsca, gdzie głębiej wchodzimy w temat, z którym dana grupa ma problem (a to wychodzi podczas poprzednich iteracji symulacji). Dzięki temu szkolenie zawsze jest idealnie dostosowane do potrzeb grupy, nawet jeśli jest ona mocno zróżnicowana. 

Nic dziwnego, że jeśli firma raz zamówi PSF, zamawia go już zawsze. Wśród naszych klientów mamy głównie takich, którzy zamawiają je regularnie od blisko 10 lat. 

 

Ukryty Scrum Master

Certyfikat możliwy do zdobycia po tym szkoleniu, czyli PSM I też ma swoją małą tajemnicę. Mimo, że nie jest uznawany za łatwy, jest w hierarchii Scrum.org najłatwiejszym. W związku z tym, jeśli komuś pójdzie wyjątkowo dobrze, warto się zainteresować szkoleniem Professional Scrum Master, lub certyfikatem PSM II. Mając solidne podstawy z PSF i trochę dodatkowej wiedzy Scrum Masterskiej, nie powinno być problemu z jego zdaniem!

 

I co dalej?

Chcesz sprawdzić jak ten arsenał pułapek i niezwykła symulacja wyglądają w praktyce?

Zapisz się na jeden z terminów otwartych i przetestuj je dla swojej organizacji! 

 

Sprawdź terminy szkoleń otwarty Professional Scrum Foundations

Najlepsze artykuły:

Powiązane artykuły, mogą Cię też zainteresować!

Scrum Master hartuje się w ogniu

Kiedy jesteś bombardowany zniechęceniem, brakiem wiary, czy ignorancją osłoń się scrum masterską tarczą. Myśl kilka krok...

Scrum Master - lider charyzmatyczny?

Dlaczego mam wrażenie, że wielu Scrum Masterów z konceptu “servant leader” skupia się jedynie na “servant”? Brak jaj? Ni...

Najlepsze artykuły: